O autorze
Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego oraz Akademii Rozwoju Regionalnego Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych Uniwersytetu Warszawskiego. Publicysta i aktywista miejski. Na blogu komentuje aktualną politykę.

Obrona Wałęsy zadaniem opozycji

Lech Wałęsa na bramie Stoczni Gdańskiej podczas strajku w sierpniu 1980 r.
Lech Wałęsa na bramie Stoczni Gdańskiej podczas strajku w sierpniu 1980 r. fot. Ireneusz Marczak/KFP
Lech Wałęsa jest znany na całym świecie. W Polsce nieszanowany i obśmiewany. Opozycja powinna zewrzeć szeregi i stanąć w obronie Wałęsy. Jesteśmy mu to winni.

1.
Gdy w 1981 tygodni TIME przyznał Wałęsie tytuł Człowieka Roku, byłem jeszcze za mały, żeby iść do przedszkola. W 1983 r., gdy Wałęsa otrzymał pokojowego Nobla, zastanawiałem się, czy już zacząć czytać gazety, czy jeszcze bawić się klockami. W 1989 r., gdy Wałęsa w Kongresie USA wymawiał pośród owacji słynne: "My, Naród", nie mogłem jeszcze rozpocząć kursu karate. Gdy 19 listopada 1995 r. Lech Wałęsa został pokonany przez Aleksandra Kwaśniewskiego w II turze wyborów prezydenckich, ja nie mogłem jeszcze na niego głosować. Lech Wałęsa jest legendą Polski i Europy i ojcem mojej wolności.



2.
Po pierwsze, Lech Wałęsa jest dla mnie przywódcą udanego polskiego powstania narodowego. To ono dało nam Solidarność i dało wolność nie tylko nam, ale również krajom ościennym. Jest dla mnie wielkim opozycjonistą czasów PRL. Podziwiam go za to, że w grudniu 1970 był jednym z przywódców strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, a potem reprezentował pracowników Stoczni Gdańskiej w rozmowach z pierwszym sekretarzem KC PZPR Edwardem Gierkiem. Chylę przed nim czoła za to, że współpracował z Komitetem Obrony Robotników, a następnie 1 sierpnia 1980 z ramienia Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego podpisał z delegacją rządową pod przewodnictwem wicepremiera Mieczysława Jagielskiego gdańskie porozumienia sierpniowe. Wykazał się ogromną odwagą, gdy w 1981 roku został pierwszym przewodniczącym Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, potem aresztowany i internowany. W 1983 otrzymał pokojową nagrodę Nobla. Był współtwórcą porozumień Okrągłego Stołu. W latach 1990–1995 był Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej.

Jestem skłonny zgodzić się z oceną Władysława Frasyniuka, że atak na Lecha Wałęsę to atak na nasze dobro narodowe. Nierozsądnym jest, gdy na świecie jest coraz więcej niepokojów i niepewności, gdy wybuchają kolejne konflikty i wojny w różnych miejscach i zagrożenie jest coraz większe, a my sami się atakujemy. Przecież władze komunistyczne robiły wiele, by Wałęsa nie dostał nagrody Nobla. W Komitecie noblowskim telefon grzał się od donosów. Na nagrodę Nobla zasłużył. Nie mam żadnych wątpliwości, że bez Lecha Wałęsy i jego postawy w latach 80. nie byłoby polskiego podziemia i odrodzenia się ruchu Solidarności.

Po drugie, Wałęsa nigdy nie ułatwiał i dalej nie ułatwia swojej oceny. Oczywiście SB tworzyła, paliła i niszczyła teczki. Nawet dzisiaj lubi otaczać się nimbem tajemniczości i niedopowiedzeń. Jego krótkie komentarze na mikroblogu np. „Nie zostałem złamany w grudniu 1970 roku, nie współpracowałem z SB, nigdy nie brałem pieniędzy, żadnego ustnego, ani na piśmie nie złożyłem donosu" lub „Popełniłem błąd, ale nie taki, dałem słowo, że go nie ujawnię, na pewno nie teraz jeszcze nie teraz. Chyba, że ujawnią go inni. Jeszcze żyje człowiek - sprawca, który powinien ujawnić prawdę i na to liczę. Miałem miękkie serce" mogą irytować.

Nie, Lech Wałęsa nie jest święty. Nawet jeśli Lech Wałęsa przez jakiś czas współpracował z SB, to potem był na tyle silny, żeby tę współpracę przerwać i stanąć przeciwko bezpiece i w ogóle całemu porządkowi komunistycznemu. Nie potrafię dzisiaj z całą stanowczością powiedzieć, czy dokumenty znalezione w szafie Kiszczaka są oryginalne czy podrobione. Nie wykluczam, że przez jakiś czas Wałęsa mógł być zaangażowany w coś, co nie było zbyt piękne, ale należy to postrzegać w szerszym kontekście społecznym. Łatwo jest oskarżać kogoś, kto nie doświadczył tego, co on przeżył w latach 70-tych. Mnie przekonuje.

Po trzecie, Wałęsa pozostanie symbolem. Jak powiedział Kazimierz Sowa, Lech Wałęsa jest i pozostanie bohaterem. Również ojcem polskiej wolności. Zapalił miliony do walki z reżimem, teraz został oskarżony o kolaborację. Oczywiście, że jako prezydent Wałęsa szybko stracił popularność, ale jego rola w walce z komunizmem dała mu znaczącą pozycję w historii XX wieku.

Jestem przekonany, że nie jest przypadkiem, że dokumenty wychodzą na jaw teraz. Z przykrością muszę stwierdzić, że jest to element walki politycznej w Polsce. Jest to próba zniszczenia reputacji Wałęsy i osiągnięć Polski i Polaków ostatnich 26 lat. Polska prawica chce czegoś nowego i dlatego musi kierować uwagę na niedociągnięcia poprzedniego systemu.

3.
Ogromnie się cieszę, że dzisiejsza opozycja parlamentarna jest sceptyczna co do nowych dokumentów mających świadczyć o współpracy Lecha Wałęsy z SB. W tej sprawie zarówno Grzegorz Schetyna powiedział, że bez Lecha Wałęsy nie żylibyśmy w wolnym kraju, jak również Ryszard Petru zaapelował o spokojną ocenę materiałów przez historyków z Instytutu Pamięci Narodowej.

Nie mam żadnych wątpliwości, że Lech Wałęsa zapisał złotymi zgłoskami na kartach historii naszego kraju. Sęk w tym, żeby opozycja zwarła szeregi w obronie tego symbolu i stanowczo powiedziała nie obrzydliwemu i plugawemu atakowaniu i poniżaniu symbolu narodowego. Tylko wtedy będzie miała moralny tytuł do tego, aby sięgnąć po władzę. I przywrócić normalność. Obrona dobrego imienia Wałęsy to polska racja stanu. Jesteśmy to winni Lechowi, Polsce oraz nam samym.
Trwa ładowanie komentarzy...